Psycholog Warszawa
Welcome Guest [Log In] [Register]
Add Reply
Zaburzenia odżywiania 2
Topic Started: Apr 2 2010, 07:30 PM (320 Views)
bajkowa37

A ci, którym z kartki wyjdzie, że jednak chcą się odchudzić?

Rozmawiamy, dlaczego chcą być chudsi, co będą w tym celu robić, kiedy będzie trudno, a kiedy najtrudniej. Zastanawiamy się, jak podejść do świąt, a jak do innych uroczystości. Na przykład raz w tygodniu pacjentka jedzie do mamy na obiad, a mama robi po cztery kotlety na głowę i trzeba co najmniej dwa zjeść. Razem się zastanawiamy, jak sobie z taką sytuacją radzić.

I jak sobie radzić?

Można spróbować najprościej: mamo, zdecydowałam się, że pora schudnąć i o siebie zadbać. Nie będę już jeść takich tłustych kotletów.

A mama: jak to, kotleta nie zjesz? I zrobi taką smutną minę, że zjemy pięć.

W wielu wypadkach wystarczy technika zdartej płyty. Mama swoje, a my konsekwentnie tłumaczymy: nie zjem, muszę się odchudzić. Lekarz mi zalecił, źle się czuję. I za kolejnym razem mama odpuszcza.

Jednak u wielu osób relacja z matką jest zbyt zawiła. Matka nie umie okazywać uczuć ani o nich mówić, tylko robi pięciodaniowy obiad. Rano poszłam na zakupy, cały dzień stałam w kuchni - to jest wyraz mojej miłości. I my, nie jedząc, mamy poczucie winy, że tę miłość odrzucamy. W takim wypadku konieczna jest zmiana nastawienia i do jedzenia, i do relacji z rodzicami.

Wszystko się zaczyna bardzo wcześnie, bo jeszcze w niemowlęctwie. Dziecku przy piersi jest cudnie. Leży, jest ciepło, bezpiecznie, słyszy serce, mleczko płynie. I na całe życie się nam wdrukowuje taki komunikat: jedzenie to ciepło i bezpieczeństwo.

W dorosłym życiu, jak przeżywamy złość, depresję, smutek czy żal, ten schemat się przypomina. Jedzenie jako lekarstwo na całe zło. Jedna z moich pacjentek objadała się zawsze, jak mąż wyjeżdżał w delegację. Czuję się samotna, nie wiem, co on na tym wyjeździe robi, to się najem - mówiła. I jadła. A jak mąż po dwóch tygodniach wracał, miał cztery kilo żony więcej.

Ale przychodzą też matki z nastoletnimi córkami i mówią: proszę coś zrobić, bo ona jest za gruba.

I co w tym złego?

Często pod takim przekazem kryje się brak akceptacji. Chciałabym, żeby była ładniejsza, mogła nosić ładniejsze ubrania, żebym mogła się cieszyć, jaką mam ładną córkę. Dla dziecka to jest hasło: nie akceptuję cię. A dziecko z jednej strony chce akceptacji, a z drugiej - się buntuje. Nie podoba się wam? To się nawpycham jeszcze bardziej.

Tak się dzieje najczęściej, jak w rodzinie jest nacisk, żeby kogoś odchudzić. Bo jedno dziecko jest za grube i trzeba je prowadzać do dietetyka. A jak pytam, co jest w domu w lodówce, to mówią: wszystko. Lody, ciastka, łakocie. Wszyscy jedzą wszystko, a ono nie może, bo jest grube. Z jakim przekazem ten człowiek wchodzi potem w dorosłe życie? Że jest najgorszy w całej rodzinie. Że wszyscy są zdrowi, a dla niego ojciec i matka tracą czas na bieganie po dietetykach. Odchudzić dziecko można tylko przez zmianę nawyków żywieniowych całej rodziny.

Podobnie bywa w relacjach małżeńskich. Mąż mówi żonie: kochanie, przytyłaś. Kobieta wtedy też ma konflikt, bo z jednej strony chce się mężowi podobać, a z drugiej - wkurza ją, że on jej nie akceptuje. I się buntuje.
A jeśli on to naprawdę robi z troski?

Powinien powiedzieć: kochanie, poruszajmy się razem. Jak będziemy mieli 50 lat, będzie nam łatwiej. Odchudzanie jest bardzo trudne, kiedy występuje konflikt wewnętrzny.

A dlaczego tyją osoby samotne?

Siedzę w domu sama. Koleżanki właśnie kąpią dzieci i są z mężami. Jest mi źle... no to się najem! I bach! - wiadro lodów przed spaniem. Nie można też abstrahować od biochemii - po jedzeniu szybko poprawia się nastrój. Choć u osób z dużą nadwagą zaraz spada i pojawiają się wyrzuty sumienia.

Ale problem w tym, że ludzie często zupełnie nie mają świadomości, kiedy i ile jedzą. Pytają: gdzie jest moja kanapka? - i się dziwią, bo się okazuje, że już ją zjedli. Dlatego lepiej nie jeść przed telewizorem. Kiedy skupiamy całą uwagę na jedzeniu, dużo szybciej się nam nudzi. No, ale żeby celebrować posiłki, trzeba chociaż trochę siebie lubić i o siebie dbać.

Jedzenie jest trochę jak papierek lakmusowy stosunku człowieka do samego siebie. Jak ktoś ma do siebie pozytywny stosunek, to dosyć szybko załapie, że zasługuje na dobre jedzenie. Że warto dbać, co w siebie wrzuca; z czego buduje swoje ciało.

Na warsztatach staramy się uczyć pacjentów, że w chudnięciu nie chodzi o zabierania sobie czegokolwiek. Chodzi o to, żeby sobie dawać. Dawać dobre jedzenie. To, od czego się tyje - piwo, pizza, tłuste jedzenie - to są śmieci. To przez nie młodzi faceci mają zły cholesterol, organizm źle się z tym czuje, wzmaga się senność.
Offline Profile Quote Post Goto Top
 
1 user reading this topic (1 Guest and 0 Anonymous)
ZetaBoards - Free Forum Hosting
Create a free forum in seconds.
Learn More · Register Now
« Previous Topic · Pozostałe zaburzenia psychiczne - uzależnienia, fobie, adhd i inne · Next Topic »
Add Reply